„Krakowski spleen” – jak odróżnić chandrę od depresji?

Rozmowa z doktorem Andrzejem Lipiarzem, psychiatrą poradni NZOZ Revita

 

Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę
Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie …
- „Krakowski spleen”

To początek znanego utworu grupy Maanam z Krakowa. Jak podaje Słownik języka polskiego, spleen to „stan przygnębienia, apatii i nudy, wywołany poczuciem beznadziejności życia”. Pierwotnie piosenka stanowiła metaforę atmosfery stanu wojennego w Polsce, ale z czasem stała się również symbolem chęci wyzwolenia się z marazmu, apatii i chandry oraz dokonania zmiany w swoim życiu.

W tekście piosenki widzimy miasto uwięzione w ciężkich chmurach, gdzie powietrze jest „lepkie i gęste”, ciemność zniechęca do jakiejkolwiek aktywności, a czas płynie powoli i depresyjnie.

Panie doktorze, jak to jest z tym spleenem?

lek. Andrzej Lipiarz psychiatra
lek. Andrzej Lipiarz

 

AL: Uczucie apatii, chandry, przygnębienia od czasu do czasu przytrafia się każdemu zdrowemu człowiekowi. Nie jest to nic złego, to normalne stany towarzyszące prawie każdej osobie. Nie należy z tym walczyć i najlepiej zaakceptować fakt, że czasem po prostu czujemy się gorzej, szczególnie gdy nie ma słońca, jesteśmy zmęczeni, przepracowani i dawno nie byliśmy na urlopie. Zrobić wtedy coś „dobrego” dla siebie, spotkać się ze znajomymi, wyjechać na weekend, lub zrobić coś, co zwykle sprawia nam przyjemność. Przyjemności to najlepszy sposób na rozprawienie się z chandrą.

 

A kiedy taki stan powinien nas martwić? Czy są jakieś objawy, które sygnalizują, że czas wybrać się na konsultacje w tej sprawie?

AL: Na pewno, gdy trwa dłużej niż dwa tygodnie, często się powtarza lub jest bardzo intensywny i na przykład trwa od rana do wieczora. Także wtedy, gdy obserwujemy osłabienie koncentracji, zaburzenia snu i łaknienia, mamy zaniżoną samoocenę.

Zdarza się, że ludzie cierpiący na stany depresyjne, nie mówią o tym wprost, czy możemy im jakoś pomóc? Jakie symptomy u bliskich powinny nas „zaalarmować”?

AL: Jeżeli obserwujemy u nich obniżenie nastroju, brak odczuwania radości, przyjemności, szczególnie gdy dotyczy to aktywności lub zainteresowań, które zawsze sprawiały im radość. Także sytuacje, gdy bliska nam osoba nie ma siły wstać z łóżka, przestaje o siebie dbać, lub gdy zwykłe obowiązki dnia codziennego są ponad jej siły. Ponadto nadmierna męczliwość fizyczna lub psychiczna powinny skłonić do szukania pomocy specjalistycznej. 

Tu chciałbym przypomnieć, że depresja nie dotyka tylko dorosłych. Warto też zwrócić uwagę na zachowania naszych dzieci. Jeżeli zaczynają mieć trudności ze wstawaniem do szkoły, często się spóźniają, bądź w ogóle nie docierają na pierwsze lekcje, znacznie opuszczają się w nauce, nieustannie szukają okazji, aby nie pójść do szkoły, nie sprzątają, zalegają godzinami w łóżku, to powinno nam się włączyć „światełko ostrzegawcze”.

Co robić w takiej sytuacji?

AL: Warto przyjrzeć się czy nasze dziecko nie jest nadmiernie przeciążone obowiązkami, szkolnymi, które na przykład nie pozwalają mu na odpowiednio długi sen. Czy ma czas na przyjemności i spędzanie wspólnego czasu z rodzicami i przyjaciółmi? Jeżeli nie, to warto rozluźnić trochę szkolny rygor. Zabrać go od czasu do czasu, na takie „rodzicielskie wagary”, zwolnić w piątek z ostatnich lekcji i wyjechać na weekend. I obserwować jak się zmieni sytuacja. Gdy mimo tego, dziecko jest nadal apatyczne, przygnębione, wiecznie zmęczone, to czas na wizytę u specjalisty.

Dziękuję za rozmowę, na koniec zachęcamy do posłuchania piosenki Maanamu, która mimo ponurej wizji na początku, daje jednak nadzieję.

AL: Dziękuję i zapraszam na konsutlacje w trudnych sytuacjach.

Rozmawiała: Eunika Bogucka

Artykuły powiązane: